Porozumienie Bez Przemocy – czy to coś dla mnie?

Porozumienie Bez Przemocy – czy to coś dla mnie?

                Jakie myśli pojawiają się w Twojej głowie kiedy słyszysz “Porozumienie Bez Przemocy”?
Myślisz, że to kolejna metoda, która stała się modna i wkrótce nikt o niej nie będzie pamiętał? A może wydaje Ci się, że to sposób komunikacji z małymi dziećmi, w dodatku wyłącznie dla ambitnych rodziców? Czy myślisz, że może przydać się Tobie? A może uważasz, że całkiem dobrze posługujesz się mową, a co za tym idzie, potrafisz się świetnie komunikować i nie potrzebujesz żadnych specjalnych metod?

Marshall Rosenberg – twórca Porozumienia Bez Przemocy (ang. NVC – Nonviolent Communication), nazywa swoją metodę językiem serca i zapewnia, że gdy tylko uda nam się zobaczyć człowieka, a nie wroga, to uda nam się nawiązać kontakt. Ów kontakt i empatia są kluczowymi czynnikami w osiągnięciu porozumienia. Kontakt następuje kiedy obu stronom udaje się usłyszeć nawzajem swoje potrzeby  , ale żeby wyrazić własne potrzeby, trzeba mieć świadomość ich istnienia, umieć je rozpoznawać i nazywać. Wydaje się to łatwe i oczywiste, ale często takie nie jest. W naszym zabieganym życiu rzadko znajdujemy czas na zajmowanie się sobą, na wsłuchanie się w potrzeby swojego ciała, umysłu i ducha. Dzisiejszy świat wręcz nie pozwala nam na takie zatrzymanie i pochylenie się nad samym sobą, bo woli podsuwać nam wykreowane przez siebie potrzeby, które nasze zmęczone mózgi uznają za swoje.
Od czego więc zacząć? Wystarczą drobne kroki, takie jak odłożenie komórki, spokojne wypicie kawy, czy chwila ciszy bez zagłuszaczy.

Nasze potrzeby są powiązane z pojawiającymi się w nas uczuciami. Najczęściej słysząc pytanie “jak się czujesz?” zastanawiamy się, czyli myślimy nad odpowiedzią, a przecież nie jest to pytanie skierowane do naszej głowy. Spróbujmy czasem posłuchać naszych serc i poczuć, co czujemy. Nawet jeśli nie uda nam się trafnie nazwać pojawiających się uczuć, to ważne byśmy ciągle na nowo podejmowali próby.


W NVC zaczynamy od spostrzeżeń bez ocen i osądów. Okazuje się, że jest to spore wyzwanie. Najczęściej wkradają się w nasze wypowiedzi oceny, porównania, diagnozy, czy krytyka, czyli komunikaty blokujące empatię. Często nie jesteśmy ich nawet świadomi, ale nasz rozmówca odczyta je instynktownie i bardzo szybko poczuje się zaatakowany. W odpowiedzi zareaguje atakiem albo powodowany strachem, poczuciem winy lub wstydem podporządkuje się naszym potrzebom i systemom wartości. W takim przypadku nie będzie płynnej komunikacji, ani satysfakcjonującego kogokolwiek porozumienia.
Ćwiczmy więc przywoływanie w naszych wypowiedziach samych faktów. Ćwiczenie czyni mistrzem i z czasem z pewnością uda nam się nie stawiać barier komunikacyjnych między nami i naszymi rozmówcami.

Ostatnim elementem komunikatu bez przemocy jest wyrażenie prośby, czyli jasne określenie tego, czego chcielibyśmy od rozmówcy. Uwaga – nie mylić z żądaniem. Różnica między prośbą a żądaniem jest niewielka i można ją łatwo poczuć, kiedy spotkamy się z odmow. Jeśli rzeczywiście sformułowaliśmy prośbę, to odmowę przyjmiemy może bez entuzjazmu, ale z otwartością i wyrozumiałością. Jeżeli natomiast wypowiedzieliśmy żądanie, to odmowy nie przyjmiemy wcale, zareagujemy rozdrażnieniem, obrażeniem, albo wręcz agresją.

Jak formułować prośby? Najprościej jak potrafimy, jasno i otwarcie z pełną świadomością, że rozmawiamy z człowiekiem, który tak samo jak my ma prawo do własnych, niezależnych od nas wyborów i własnej wolności.

Helena Pomeroy – zapraszam na szkolenie !

Brak komentarzy

Napisz komentarz