Wystąpienia publiczne : początki są zawsze trudne …

Wystąpienia publiczne : początki są zawsze trudne …

 

Wielu z nas ma doświadczenia z sytuacji publicznych kiedy musi zabrać głos. Czujemy się wtedy przede wszystkim oceniani przez słuchaczy. Do tego dochodzi trema która ściska gardło i powoduje że głos wydaje się znikać gdzieś głęboko w otchłani. Czasem pocimy się , mamy drżenie rąk , rozbiegane oczy , całe ciało woła DOŚĆ !

Jak sobie z tym poradzić ?

Nie jest to łatwe , szkoła uczy nas występowania publicznego na forum gdzie jesteśmy obiektem oceny najpierw nauczyciela a potem co czasem gorsze kolegów . Wracamy potem do ławki , z poczuciem winy , rośnie ono przez lata , budując strach w takich właśnie sytuacjach.

Trudno mówić o naturalnym zachowaniu , o byciu sobą , w sytuacji kiedy przez lata strach był najważniejszym elementem w publicznym zabieraniu głosu.

Co pozostaje.

Trzeba ten strach oswoić. Najpierw nazwać go po imieniu. Można nawet nadać mu imię . Takie na własne potrzeby. Kiedy go już nazwiemy , łatwiej będzie go oswoić , poznać , a w końcu zaakceptować. Zauważymy wtedy że z czasem zaczyna on maleć , kurczyć się i nawet jeżeli nie zniknie zupełnie , to będzie już tylko małym , niegroźnym wrażeniem.

Trema – często wynika wprost z tego właśnie strachu . Jeżeli opanujemy strach , łatwiej będzie wyregulować oddech , a oddech determinuje ton głosu , może zmienić jego barwę i pozwoli znaleźć własny rytm.

Te kilka elementów tworzy dobry początek. Trema jest czymś naturalnym , strach również , podkreślają to nawet najwięksi mówcy . Jeżeli oswoimy te dwa zjawiska to mamy już pierwszy fundament na którym możemy budować dalej….

Brak komentarzy

Napisz komentarz